Rozdział 18 – „Plusy i minusy”

Rozdział 18
Wróciłam do domu, Chris razem z swoją babcią postanowili sobie urządzić popołudniową drzemkę. Taty jeszcze nie było, trudno się dziwić, było 20 minut po 12. Szybko wzięłam z lodówki coś na ząb i potuptałam do swojego pokoju. Mając chwilę wolnego czasu, postanowiłam posprzątać i między innymi, popakować do worków ubranka Chrisa, z których już wyrósł. Sama musiałam również posegregować i wyrzucić za małe ubrania, w które się nie mieściłam po porodzie. Nie byłam jakaś gruba, ale trochę ciała mi przybyło, tak jak większości kobiet po ciąży.
- Ile to już czasu minęło odkąd mały zmienił całe moje życie o 180 stopni? – zapytałam retorycznie, trzymając w rękach jego małe ubranka.
Mike podczas dzisiejszej rozmowy miał rację mówiąc, że się zestarzałam, dziecko zmienia wszystko. Czasami nawet nie mam ani chwili na podstawowe potrzeby ludzkie.
- A gdybym była wampirem? – wyszeptałam sama do siebie.
Gdybym była wampirem, nie miałabym takich problemów. Kiedyś zastanawiała się dlaczego? Dlaczego Edward nie chciał, abym stała się jednym z nich? Nie mogłam dojść do sensownego powodu. Teraz z upływem czasu poznałam prawdę.
- Po prostu mnie nie kochał! – szepnęłam ze zrozumieniem.
Tak, to dlatego. Z całej zaistniałej sytuacji z ich odejściem i niespodziewaną ciążą, znałam tylko dwa plusy. Pierwszym był fakt, że miałam mądrego i kochanego synka. Drugim zaś, że znalazłam odpowiedź na nurtujące mnie pytanie, od czasu kiedy poznałam ich sekret. Krwawy sekret.
- Dobra, wystarczy. – bąknęłam, doprowadzając się do porządku. – Przecież ileż można się nad sobą użalać i myśleć.
Szybko wróciłam do rzeczywistości, lecz nie było to takie łatwe jak myślałam. Moja rzeczywistość była szara pod względem podjętych decyzji w sprawie pracy. Jasne było, że po ostrej wymianie zdań z Mikiem, nie mogę pracować u jego rodziców w sklepie. Mogę być tą dziewczyną, którą wszyscy uważają za puszczalską z Cullenem, ale jakiś honor posiadam. Bardzo zraniły mnie słowa wypowiedziane przez młodego Newtona. On nie był fair w stosunku do mnie, przecież się kolegowaliśmy, a wyskakuje z takim czymś. Trochę mi zajmie wybaczenie mu tego! Musiałam też myśleć o Christopherze, jeśli nie uda mi się nic innego znaleźć, będę musiał zapomnieć o zaistniałym zdarzeniu.
Skończyłam swoje porządki, wyniosłam do śmietnika posegregowane łachy. Wracając do domu spojrzałam w stronę lasu.
- Dawno w nim nie byłam. – pomyślałam.
Czym prędzej weszłam do domu i zajrzałam do saloniku. Mama z Chrisem dalej spali. Przykryłam małego kocykiem, bo jak zawsze się rozkopał. Pocałowałam go delikatnie w czółko i napisałam karteczkę „Wyszłam na spacer, niedługo wrócę – Bella”. Szybko ubrałam się i pospieszyłam do lasu.
Las to powietrze, zapach przypominający mi zapach Edwarda. Liście drzew delikatnie się kołysały, promienie słońca przebijały się przez gałęzie bujnych zarośli. Zapomniałam, jak cudownie jest w lesie. Las, który kiedyś uważałam za swój drugi dom. Nic a nic się nie zmienił. Tylko on pozostał taki jak dawniej.
- Ciekawe gdzie jesteście? – Znowu rzuciłam pytanie w przestrzeń.
Bardzo mnie ciekawiło, co teraz robią Cullenowie? Gdzie mieszkają? Pewnie znowu w przepięknej willi, wartej 100,000,000$. Carlisle zapewne dostał niezła posadkę jako lekarz w szpitalu. Esme zapewne opiekuje się domem i całą rodziną, można by ją porównać do Hestii (bogini ogniska domowego). Rosalie i Emmet bez wątpienia dalej cieszą swoją wzajemną obecnością. Jasper neutralnie walczy z pragnieniem. Alice z całą pewnością pogłębia swój dar, przewidywania przeszłości. Edward, no właśnie Edward, w końcu wolny, może cieszyć się życiem. Nic go nie dręczy, żyje bez żadnych zmartwień. Ciekawe co by zrobił, gdyby wiedział o Chrisie.
- Nie, nie. – Szybko to odrzuciłam.
On przecież mnie nie kocha, to zapewne nie pokocha Chrisa. Zresztą, nawet nie uwierzy, że to jego syn. „Przecież wampiry nie mogą mieć dzieci”. Pomyśli pewnie, że chcę go złapać na dziecko.
- Koniec tego! – krzyknęłam ze złością.
Nie, ja muszę sobie dać radę przez ten rok. Na pewno mi się ułoży! Wszystko będzie dobrze!
Nie zauważyłam kiedy, a na moją twarz spadła pierwsza kropla deszczu. Czym prędzej zawróciłam i pobiegłam w stronę domu.
W domu mama jeszcze drzemała, ale mały Chris już kopał nóżkami. Podeszłam do wózka, wyciągnęłam go. Jezu… jaki on jest śliczny.
- Kocham cię synku. – wyszeptałam wzruszona, aż łzy pociekły mi po policzkach.
- Ja też cię kocham, mamusiu! – usłyszałam kiedy synek przyłożył mi swoją rączkę do policzka.
————————————————————————
Hej!
Dziękuję  Bardzo za cierpliwe obserwowanie mojego opowiadania.
Wasze komentarze są dla mnie bardzo ważne!
Pozdrawiam :)
Misia
Ps. Dziękuję swojej becie Ani :D

17 comments on “Rozdział 18 – „Plusy i minusy”

  1. Ja tez prowadze bloga a raczej prowadzialm, nie czytam zbyt wiele blogów ale ten mi podlinkowala przyjaciułka z kturą prowadzilam historie o alice i jasperze. Nie przejmuj sie słowami Nessy i dalej prowadź swojego bloga bo moze i nie wychodzi ci to naj lepiej to widac ze ro lubisz. Nessa równie skomętowala mój blog i oczywiście negatywnie, ale staram sie z przyjaciółką tym nie przejmować i tobie też to polecam

    Luna

    1. Wiem, że przejmowanie się opinią innych jest bez sensu. Więc słowa Nessy, są tylko własnym jej odebraniem.
      Dzięki za wsparcie :D
      Pozdrów Małgosie :)

  2. Taa, zacznij kasować moje komentarze, w których jedynie wyrażam swoje zdanie. Bez wulgaryzmów, z uzasadnieniem. Które podobno „szanujesz”. Okej, mamy obraz tego, jak traktujesz czytelników – na tym „blogu” tylko słodzić!
    Dziękuję za zmarnowanie czasu. Już wiem, jaką opinię rozsiewać w sieci, bo ludzi trzeba przestrzegać C:

    Nessa.

    1. Szanujesz czytelników???
      A nie zdałaś sobie pytania jak TY szanujesz autora??
      To co napisałaś poprzednio to nie była opinia na temat rozdziału, o które proszę!
      Tylko o mnie! A obrażanie mnie jako autorki, nie jest fair!
      Może nie jestem ideałem w tym co robię, ale się staram.
      Wracając do roznoszenia opinii o tym blogu – proszę bardzo!

      1. Dyskusja z osobą, która nie ma konkretnych argumentów, nie ma sensu, więc się powstrzymam :) Co chciałam przekazać Anie, przekazałam, bo na razie to wygląda na wykorzystywanie. Tyle w tym temacie, bo ciągnięcie kłótni z osobą, która oczekuje tony lukru, a każde słowo krytyki uznaje za obrazę majestatu, to strata czasu.

        Nessa.

        1. Dobrze, ale co mi chcesz jeszcze przekazać??
          Już dowiedziałam się że jestem kompletną nogą, w kwestii prowadzenie bloga i pisania opowiadań.
          Dziękuję za opinie! Przyjmuję ją do siebie, ale się nie poddam!
          Chcę zakończyć tą historię Belli. Nawet jeśli nikt jej nie będzie czytał – sama dla siebie :)

  3. Zasadniczo ręce mi opadły, zwłaszcza kiedy poznałam wiek autorki. Stawiałam na przełom podstawówki i gimnazjum, więc… I chyba w tym problem, że skoro sama pisząca nie stara się o poprawność, to co tu mówić o betowaniu? Beta ma pomagać, a nie odwalać całą robotę.
    Droga Ano, po zobaczeniu formy rozdziału, które pewnie i Ty otrzymujesz, dochodzę do wniosku, że robisz więcej niż sama autorka. A to niedobrze, bo nie Tobie powinno zależeć. Beta ma pomóc w udoskonaleniu i wyłapać ewentualne nieścisłości, a nie… robić właściwie wszystko i odsyłać gotowca. Jeśli nie ma współpracy od autora, taki układ po prostu nie ma sensu, bo i nie chodzi tu o robienie „na szybko” : )
    Kwestia cyfr jest jasna. Kropki zamiast myślników i liczne literówki, które każdy program i przeglądarka podkreśla na czerwono… No, to już lenistwo albo głupota, nie wiem. Zapis dialogów tutaj leży, bo myśl to myśl i nie ma znaczenia, jak porozumiewają się Bella i jej syn. Bo to są myśli. A taki zapis jest dla faktycznego dialogu; tego, co wypowiada się na głos.
    Emocje są ważne, ale tu mamy wałkowanie tego samego tematu po raz enty. Po prostu – nie mam pomysłu, więc piszę. No cóż, wielka szkoda, ale to również musi zauważyć sam autorka, a ta na razie woli brać w grafomanię. Na to akurat nic nikt nie poradzi c:

    Nessa.

  4. Rozdział bardzo neutralny, nie dodaje nic do historii, ale pozwala nam utożsamić się z Bellą. Przyjemnie się czytało, jednak tak jak już kiedyś napisałam, czekam na akcję i twoje pomysły co do tego opowiadania. Czekam na NN i pozdrawiam :)

  5. Miałam być szczera, to będę. Mam tylko nadzieję, że nie będziesz mieć do mnie pretensji, ale… Po prostu nope.
    Zaczynam się zastanawiać, jaki sens ma pisanie komentarzy, zwłaszcza pod rozdziałem… właściwie o niczym. Bella dalej roztrząsa to, co zaczęłaś w prologu. I każdy rozdział właściwie to samo, aż ręce opadają, bo jak już udaje silną, to nagle wraca do tego samego. Serio, stoisz w miejscu, a akcja prowadzi właściwie donikąd.
    Jeśli ten rozdział był betowany, to ja jestem Królewna Śnieżka. Ech… Poza tym wątpię w sens wypisywania uwag, naprawdę. Myśli Belli są jako wypowiedzi – gdzie w tym sens, nie wiem. Powtórzę po raz kolejny o sposobie zapisu liczb: pierdylion cyferek co kawałek to błąd, którego powinno wyzbywać się jakoś w podstawówce. Poza tym z Chris dalej jest… sztucznie nad wyraz inteligentny.
    Co mi się podobało? To, że jednak ma żal do Mike’a i próbuje się ogarnąć. Szukanie pracy – dobrze, dobrze c: Co prawda źle, że już myśli o wybaczeniu Newtonowi, ale to tylko przemyślenia, więc nie będę wnikać – w końcu myśli ma się różne i to też zrozumiałe, skoro się przyjaźnili. Najważniejsze, że Bella próbuje się usamodzielniać, chociaż w ostatnim czasie zabierała się do tego tak wiele razy, że aż boję się sprawdzać, co będzie dalej. Niemniej… zobaczymy.
    Weny. Odezwę się, jak przejrzę dziewiętnastkę, zobaczymy. Naprawdę pomyśl dokąd to opowiadanie zmierza, bo miejscami mam wrażenie, że sama nie wiesz i krążysz przy jednym temacie.

    Nessa.

    1. Może to nie ja powinnam odpowiedzieć na ten komentarz, ale skomentuję część dotyczącą bety.
      Może i masz rację i pomoc, której udzielam autorce nie jest idealna, ale staram się to robić szybko. Cyferki są błędem i wiedziałam o tym, jednak no nie będę się usprawiedliwiać, mój błąd. Co do myśli Belli zapisanych jako wypowiedzi, także autorka każdą myśl rozpoczynała od myślnika. A właściwie od kropek. Myśli w cudzysłowie? Tak, ale tutaj można by powiedzieć, że Bella prowadzi rozmowę z Chrisem. W pewnych momentach.
      Wypowiedzi Chrisa nie zmienię i tak zgodnie z autorką próbujemy chociaż trochę je poprawić.
      Moja funkcja bety widać się nie spisała. Zwyczajnie, jak sama zauważyłaś, poprawa jest niezauważalna, więc co z mojej pomocy? Chyba nie odnajduję się w tej roli.
      Twoja krytyka mnie nie uraziła. Jestem zwykłą betą i podejmując się tej roli, powinnam lepiej się tym zająć. Dzięki Tobie chcę potraktować to poważniej. Jeżeli autorka ze mnie nie zrezygnuje.
      Pozdrawiam Cię

      1. Nie przejmuj się tym! Chyba jak na razie dogadałyśmy się w kwestii stanowiska bety???
        Nie mam zamiaru jak na razie z nikogo rezygnować :D
        Czasami trzeba przyjąć słowa krytyki i się nie poddawać :)
        Głowa do góry ;)

    2. Szczerze??? To ja już nie wiem co mam Tobie napisać! Jeśli chodzi o kwestię bety to chyba poprzez e-maile dogadałyśmy się???
      Ja sądziłam że tak!
      Powracając do sensu odpowiadania, w najbliższym czasie się rozkręci – nie masz się co martwić :D
      Jeśli chodzi o ten jak ty to nazwałaś „postój w opowiadaniu” to ja myślałam że uczucie też są ważne dla odbiorcy??
      Sorry za błędy i brak przecinków. Nigdy nie byłam w tym dobra i nie będę, dlatego współpracuje z innymi osobami, które zdają się być lepsze :D
      Pozdrawiam…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.