Rozdział 31 – „Ostatni..”

Rozdział 31

Byliśmy już gotowi do wyjścia. Charlie w garniturze. Ja w sukience, chociaż wcale za nimi nie przepadam. Chris również miał na sobie elegancji malutki garniturek, który kupiła mu jeszcze moja mama. Stałam wraz z Christopherem w spacerówce na korytarzu, przyglądając się małemu i myśląc o pierwszym dniu tu spędzonym. Ja, mama, tata siedzący na werandzie, śmiejący się. Jak życie szybko się zmienia przecież to było tak niedawno a od tamtego momentu tyle nowości w moim życiu.

  • Bello! – poczułam rękę na moim ramieniu.
  • Tak, tato? – zapytałam
  • Jesteś już gotowa?? Wszystko wzięłaś??
  • Tak tak jestem… – odpowiedziałam jednak ciągle nie ruszałam się z miejsca
  • To chodźmy! – Usłyszałam otwierane drzwi przed Charliego
  • OK!- uśmiechnęłam się lekko, podorząjąc na dwór

Razem z Charliem podeszliśmy do samochodu. On spakował spacerówkę do bagażnika, a ja zapinałam Chrisa w fotelik. Całą drogę do kościoła pozostaliśmy w milczeniu. Może ze względu na to że rozmyślaliśmy o Renne. Albo zważywszy na Chrisa, który słodziutko spał na tyle samochodu.

Nie wiem sama. Czas drogi strasznie szybko zleciał. Nie obejrzawszy się byliśmy już na miejscu. Przed kościołem stało już dużo samochodów. Niektórzy stali przed świątynia, inni byli już w środku. Gdy tylko podjechaliśmy wzrok wszystkich ludzi był skierowany w naszą stronę. Strasznie dziwnie się z czułam, lecz nie ma się tu nad czym zastanawiać. Po prostu byliśmy rodzina zmarłej osoby i wszyscy się o nas martwili.

  • I jak gotowa?- zapytał tata, wyjmując kluczyki ze stacyjki
  • Tak – odpowiedziałam otwierając drzwi.

Charlie wyjął spacerówkę z bagażnika. Ja zajęłam się Chrisem. We trójkę podążyliśmy w stronę drzwi wejściowych.

 

W środku tak jak przewidywałam było mnóstwo ludzi. Rozglądając się po kościele, można by powiedzieć że całe Forks. Niby moja mama długo tu nie mieszkała, ale zważywszy na posadę zawodową mojego taty była znana.

Na środku tak jak na każdym pogrzebie stała otwarta trumna, a w niej leżała moja mama. Z daleka wyglądała jakby tylko spała. Lecz gdy podchodziłam coraz bliżej nie słyszałam jej oddechu, ani bicia serca. Pozostawiłam Chrisa naszej sąsiadce siedzącej niedaleko ołtarza i podeszłam do mamy.

Chwaciłam ją za dłoń była zimna. Nagle na moim policzku pojawiły się łzy. Dopiero teraz byłam świadkiem tego iż moja mama naprawdę nie żyje. Niby wiedziałam o tym przed kilkoma dni, ale nie odczuwałam tego. Teraz zaś czuję pustkę wyrytą w moim sercu. Moja najukochańsza mama, a zarazem przyjaciółka leży nie oddycha, jest zimna. Zaczęłam płakać.

Poczułam dłoń na moim ramieniu – to był Charlie, który przyszedł mnie uspokoić.

  • Jeszcze chwileczkę – powiedziałam zerkając w jego stronę

Ten bez żadnego zastanowienia cofnął się odemnie, dokładnie wiedział co ja teraz czuję przecież on przeżywał to samo. Po odejściu taty, jeszcze raz chwyciłam mamę za rękę, nachyliłam się pocałowałam w czoło i szepnęłam do ucha:

  • Mamusiu! Dziękuję Ci za Wszystko! Obiecuję Ci że nigdy się nie poddam, że zapewnię Chrisowi dobrą przyszłość, nie będę patrzyła na dobro moje lecz jego. Bo teraz wiem co to znaczy być dojrzałym rodzicem po przejściach. To dzięki Tobie to zrozumiałam, byłaś przy w najtrudniejszych sytuacjach, nawet wtedy kiedy wszyscy się odwracali. Wspierałaś mnie, pocieszałaś. Mimo tego że nie postąpiłam dobrze mając dziecko jak samotna młoda dziewczyna. Zawsze mnie rozumiałaś. Proszę Cię czuwaj nade mną, Chrisem i Charliem z góry. Kocham Cię Mamusiu! Kocham Cię! Bardzo Kocham! Zawsze będę o Tobie pamiętać Mamo! – zakończyłam z łza spadła z mojego policzka kapiąc na policzek mamy.

Przetarłam jej policzek, jeszcze raz pocałowałam i pogłaskałam rękę. Odchodząc ze łzami w oczach. Powtarzając: – Kocham Cię Mamo!
Co działo się później nie wiedziałam, ponieważ przez całą msze byłam pogrążona w wspólnych chwilach spędzonych z mamą. W myślach śmiałem się z fajnych chwil które nam się przydarzyły. To było takie piękne, widzieć żywą mamę w myślach.

Msza minęła dosyć szybko, później przeszliśmy na cmentarz. Tak uświadomiłam sobie że właśnie przed oczami mam ostatni wizerunek mamy leżącej w trumie.

Powiedziałam szeptem:

  • Oby CI tam było dobrze Mamo! Kocham Cię!

Następnie ciało mamy zostało wpuszczone do ziemi.

Ludzi było naprawdę dużo, a właśnie w tym momencie zaczął się czas na składanie kondolencji. Wszyscy podchodzili mówiąc

  • bardzo mi przykro.

Bądź

  • przyjmij wyrazy najszczerszych kondolencji.

Po troszku ludzi z cmentarza zaczęło się odkruszać, Ci co złożyli kondolencje poszli już do domów.

W oddali zaś zauważyłam pewną postać, nie mogłam uwierzyć czy ja ją widzę czy to może jakieś halucynacje spowodowane całą sytuacją.

———————————————————————————-

Hej!Najpierw chciałabym bardzo przeprosić Was wszystkich, ponieważ nie dość że długo czekaliście na ten wpis. To nawet czas wolny który miałam w tym tygodniu ( ponieważ już mam ferie od tyg) nic nie zmienił. Zdołałam tylko napisać jedne rozdział :( Mam nadzieję że mnie nie opuścicie :) Proszę o komentarze :D
Pozdrawiam :D
~ Misia

 

3 comments on “Rozdział 31 – „Ostatni..”

  1. Super rozdział i zauważyłam że tym razem dłuższy :) i czy mi sie wydaje czy wiem kogo tam zobaczyła Bella? Hm…. mam nadzieje. Czekam na NN z niecierpliwością :D

    1. nie wiem kogo masz na myśli, ale na pewno ucieszy Cię to postać. Niestety na kolejny rozdział będziesz musiała jeszcze poczekać :( Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.