Rozdział 33 – „Dawni znajomi?”

Rozdział 33

Powoli wyłaniałam się  z beztroskiego snu. Śniła mi się mama prowadząca Christophera do przedszkola. Przeżywająca z nim pierwsze dni w szkole. On jak i Renee byli bardzo szczęśliwi. Jaka szkoda że mój synek nigdy nie będzie pamiętał o babci. Przecież jest jeszcze na to za mały. Myśląc tak usłyszałam pewne odgłosy z łóżeczka. Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej, a następnie wstałam. Tak jak przewidywałam to mój łobuziak, chciał ze mną porozmawiać. Wyjęłam go z łóżeczka i posadziłam na łóżku.

- Co tam słodziaczku?? – zapytałam

- Nic tylko, dawno nie kontaktowaliśmy się ze sobą. A chciałem powiedzieć że Bardzo Cię Kocham Mamusiu – powiedział synek w myślach przykładając rączkę

- Ja też Ciebie Kocham mój najukochańszy mężczyzno na świecie – Z tymi słowami, łzy miłości pociekły mi po policzkach.

- Mamusiu, a mogę Cię o coś spytać – powiedział synek niezdecydowanie na mnie spoglądając

- Tak pytaj – przetoczyłam w myślach

- Co to byli za państwo wczoraj na cmentarzu tak jakoś dziwnie się przy nich czułem

- To dawni znajomi – Odpowiedziałam nie zastanawiając się długo

Synek już nic nie pytając powoli, odwrócił się na brzuszek i zsuną z łóżka. Trzymając się brzegu materacu zrobił swoje pierwsze samodzielne kroki, następnie puścił się materaca i podążył w kierunku łóżeczka. Ja nic nie mówiąc przyglądałam się ze zdumienia. Kiedy doszedł do celu nie wytrzymałam.

- Brawo – krzyknęłam, podbiegając do Christophera i przytulają go do siebie.

Chyba mój krzyk był dosyć bardzo głośny, ponieważ usłyszałam kroki taty wchodzącego do naszego pokoju.

- Co tu się dzieje??? – zapytał

- Właśnie Twój wnuczek zrobił pierwsze samodzielne kroki bez trzymanki – tłumaczyłam całując Chrisa w czółko

Chearlie nie mówiąc nic tylko się uśmiechając podszedł do mnie wziął wnuczka i przytulił go z całych sił szepcząc:

- Jestem z Ciebie dumny wnusiu i z Ciebie również córeczko – zwrócił się w moją stronę

- Dziękuje – odpowiedziałam.

Spojrzała na tatę był ubrany w swój mundur ,wiec zapytałam:

- Idziesz dzisiaj do pracy???

- Tak – odpowiedział oddając mi Chrisa na ręce

- Myślałam, że po pogrzebie mamy zrobisz sobie wolne – zapytałam zdziwiona

- Nie Bello,  gdy ja pracuję czuję się lepiej, Wiem że z twojego punktu widzenia możesz mnie odbierać jako osobę mało rodzinną lub taka której wszystko bez różnicy co się wydarzył. Lecz tak nie jest. A praca pozwala mi zapomnieć o bólu jaki w sobie noszę – wytłumaczył, całując mnie i Chrisa w czoło.

- Rozumiem – odpowiedziałam. – To na którą będziesz w domu – zapytałam

- Na 18:00 – odpowiedział podążając w stronę drzwi

- Dobrze, będziemy czekać z kolacja 0 pomachaliśmy Chearliemu.

Tata odjechał, a ja z małym zabrałam się za robienie śniadania. Zeszłam na dół, włożyłam Chrisa do krzesełka i podgrzewałam zupkę.  Kiedy wszystko było już gotowe usiadłam przy synku i zaczęłam go karmić, nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Odłożyłam wszystko na stół, biegnąc do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam „Moich dawnych znajomych”.

- Bello, wiemy że nachodzimy Cię o tak wczesnej porze, ale nie możemy znieść tego jakie słowa padły z Twoich ust wczoraj na cmentarzu. To że Ciebie zostawiliśmy chcemy wszystko wyjaśnić – zaczął wyjaśniać Carlisle Cullen

- Dobrze proszę wejść – powiedziałam, przecież i tak i tak musiało kiedyś dojść do tej rozmowy.

Wchodząc Carlise, Esme uściskali mnie mocno.

- Proszę zapraszam – pokazałam kierunek w stronę salonu.

- Pozwólcie tylko, że dokończę swoje obowiązki i zaraz do was przyjdę? – zapytałam

- Tak jak najbardziej Bello, my tu poczekamy – odpowiedziała Esme, a Carlisle uśmiechnął się zgodnie.

- Kawy?? Herbaty?? – zapytałam wchodzą do kuchni.

- Och w mordę zapomniałam. Przepraszam – spojrzałam się zawstydzona w ich kierunku. Przecież oni są wampirami, lepiej gdybym zaproponowała krwi.

- Nic się nie stało, miło nam że traktujesz nas jak normalnych ludzi, mimo że wiesz prawdę. – zaśmiał się Cullen.

- Zaraz wracam – poszłam dokończyć karmienie synka.

Gdy już nakarmiłam synka, wzięłam go na ręce i wróciłam do gości. Wchodząc do salonu poczułam wzrok skupiony wyłącznie na Chrisie. Położyłam go na swoich kolanach.

- Bello, czyli to jednak prawda??? Masz dziecko?? – zapytała Esme

- Tak, to jest Christopher, mój synek – powiedziała otwarcie przecież nie ma co ukrywać. Oni są wampirami dowiedzieli by się.

Spojrzeli się na mnie dziwnie, ale nic nie mówili na temat Chrisa, zaczęli tylko przepraszać że zostawili mnie bez słowa i takie tam. Niestety gdy już wychodzili w moją stronę padły dosyć niemiłe pytania.

- Ile ma miesięcy Twój syn – zapytał Carlisle, głęboko mu się przyglądając

I tu zaczęły się schody przecież gdy im powiem ile ma to na pewno wszystko sobie poukładają i dojdą do prawdy. Ale z drugiej strony nie mam już siły tego ukrywać. Nie wiem co zrobić stoję teraz między młotem a kowadłem….

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Witam Wszystkich Czytelników!

Jestem bardzo szczęśliwa że mimo miesięcznej przerwy nadal jesteście ze mną i czytacie.  DZIĘKUJĘ :)

Nie mam niestety nic na swoje usprawiedliwienie, mimo prostych słów brak czasu. Za co PRZEPRASZAM!

Mam nadzieje że powyższy rozdział chociaż w małej namiastce pozwoli Wam przebaczyć Mi, moje opóźnienia na blogu.

Zachęcam do SZCZEREGO KOMENTOWANIA :) Napiszcie co wam się podoba, a co nie :)

POZDRAWIAM!

~Misia

6 comments on “Rozdział 33 – „Dawni znajomi?”

  1. Super, że dodałaś nowy rozdział i cieszę się że jest dosyć długi :) Fajnie by było, gdybyś następnym razem trochę rozwinęła rozmowę Belli z Cullenami, bo wyglądało by to bardziej autentycznie. Nie mogę doczekać się nowego rozdziału :D

    1. Bardzo mi miło że Ci się podoba :)
      W następnym rozdziale na pewno znajdzie się rozmowa Belli z rodziną Cullen’ów :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.