Rozdział 34 – „Po między młotem, a kowadłem?”

Rozdział 34

- Ile ma miesięcy Twój syn – zapytał Carlisle, głęboko mu się przyglądając

I tu zaczęły się schody przecież gdy im powiem ile ma to na pewno wszystko sobie poukładają i dojdą do prawdy. Ale z drugiej strony nie mam już siły tego ukrywać. Nie wiem co zrobić stoję teraz między młotem a kowadłem….

Nie wiedziałam co odpowiedzieć, stałam jak słup soli. Moje zachowanie bardzo przykuło ich uwagę. Zaczęłam coś wyduszać z siebie:

- Mój synek ma…. – nie dokończyłam, bo usłyszałam odgłos otwierających się drzwi.

Wszyscy zebrani w salonie przenieśli wzrok na drzwi wejściowe. Po chwili ujrzeliśmy Charlie.  Tata widząc Cullenów, przyglądał się na nich z niedowierzaniem.

- Dzień dobry Panie Komendancie – przywitał się pierwszy Carlisle.

Spoglądałam na Tatę, który nie odpowiadał. Lecz w jego oczach można było dojrzeć gniew oraz gotującą się w nim złość odnośnie naszych gości. Bez chwili zastanowienia odrzekł:

- Bardzo dobry, wręcz rewelacyjny – uśmiechnął się ponuro.

- Tato, zapomniałaś czegoś??- nieśmiało zapytałam

- Ja nie zapomniałam, ale Państwo Cullenowie chyba tak! Zapomnieli o czymś bardzo ważnym. – mówił ironicznie tata.

- Tato, daj spokój – próbowałam uspokoić Charlie

- Przepraszam, Pana panie Swan, ale nie za bardzo rozumiemy co ma pan na myśli – odpowiedział Carlisle

- Nie rozumiecie??- zaśmiał się złośliwie tata.

- Jeśli ma pan na myśli to, że musieliśmy wyjechać to wszystko wytłumaczymy. – tłumaczyła Esme

Ja nie odzywając się, spojrzałam na twarze „dziadków” Christophera. Widząc ich zdziwione miny zachowaniem komendanta. Od razu zareagowała:

- Nic nie musicie wyjaśniać, było minęło czasu nie cofniemy. – odpowiedziałam

- Dobrze że nas rozumiesz Bella – odrzekła Esme.

- Najlepiej będzie jeśli wszystko pozostanie w naszych życiach tak jak do tej pory. Nie ma sensu roztrząsać starych spraw. – stwierdziłam, spoglądając się na oczy taty, które spoglądały na Chrisa.

- Najlepiej będzie jak sobie pójdźcie – odrzekłam

Nagle Tata, wyrwawszy spojrzenie od wnuka, raptownie spojrzał na Państwa Cullenów. Mówiąc:

- Bella, zawsze was rozumiała. Była miłą, towarzyską, pełna życia nastolatką. Chciała żyć tak jak wszyscy rówieśnicy w jej wieku. Chciała iść na studia. Zawsze była bardzo przychylna i wyrozumiała na decyzje innych, które wpływały na jej życie. – tłumaczył spokojnie tata, lecz wiedziałam że zmierza do setna rozmowy.

- Właściwie to moja córeczka, zaufała waszej rodzinie, a przede wszystkim waszemu synowi. A wy ??? – spojrzał w ich oczy.

- Co wy daliście jej od siebie? – zapytał się ich.

- Porzuciliście jak psa, nic nie wyjaśniając – krzyknął oburzony

- Ale Panie Swan, my zaraz wszystko Panu wytłumaczymy – oznajmił Carlisle

- Proszę się nie denerwować – dodała Esme

- Nie denerwować – łatwo powiedzieć, zaśmiał się groteskowo Tata.

- Ale proszę nas wysłuchać – przekonywała Esme.

- Dobrze, proszę słucham… – odrzekł Charlie

- Wiec… – zaczął wyjaśniać Pan Cullen.

———————————————————————————————-

KOCHANI !

Dużymi krokami zbliżamy się do końca opowiadania. Z powodu końcu roku szkolnego opowiadania, będą pokazywały się cześciej.

Bardzo serdecznie zapraszam do czytania i komentowania :)

Pozdrawiam!

~ Misia

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.