Rozdział 36 – „Zakupy „

Rozdział 36

Minął tydzień od wizyty Państwa Cullenów. Moją głowę jednak wciąż przepełniało wiele pytań, lecz to nie było najgorsze. Najbardziej nie bolała mnie głowa od rozmyślania, lecz serce.
Mimo tego że młody Cullen mnie porzucił, wciąż miałam nadzieję. Nadzieję na powrót Edwarda i jego uczuć do mnie. Niestety jednak się myliłam.
On naprawdę mnię „Nie Kocha”, ciekawe czy w ogóle kiedyś kochał? Znalazł sobie już inną Marie.
Oj nie będę się nad sobą dalej użalać! Jego wybór, jego życie. Najwidoczniej tak miało być.

Kończąc dołujące rozmyślanie na swój temat, spojrzałam na leżącego w łóżeczku Chrisa.

- Tak, to jest mój sens i cel życia. Właśnie ten najukochańszy i najwierniejszy mi mężczyzna na świecie.

Podeszłam do łóżeczka mój cukiereczek, otwierał właśnie swoje oczka. Wyciągnął do mnie dłoń, a ja nachyliłam się, Słysząc słowa:

- Kocham Cię mamusiu.

- Ja ciebie też syneczku.

Jak można się smucić, skoro ma się przy sobie takiego kochającego syna. Uśmiechnęłam się. Spojrzałam za okno, poda była piękna! Mimo tego że byliśmy w Forks najbardziej zachmurzonym mieście Ameryki, to dzisiaj świeciło słoneczko.

Bez większego zastanowienia, postanowiłam wybrać się razem z Chrisem na zakupy. Ubrałam synka i zeszliśmy razem na śniadanko.

- Cześć Wam? – uśmiechnął się promiennie tata witając nas.

- Cześć! – odpowiedziałam.

Tata podszedł i udałował nas w policzki.

- A gdzie się wybieracie – zapytał

- Dzisiaj taka ładna pogoda, pojadę razem z Chrisem do sąsiedniej miejscowości na zakupki – odrzekłam

- Fajny pomysł, może was podrzucić – zapytał tata.

- Jeśli nie byłby to problem – odrzekłam

Wszyscy w rodzinnej atmosferze, zjedliśmy przepyszne śniadanko.

Do centrum handlowego dotarliśmy bardzo szybko. Tata pożegnał się z nami i pojechał do pracy. O godzinie 17:00 miała nas odebrać. Na szczęście nie musiała dźwigać Christophera, bo miałam wózek.

Weszliśmy do centrum, tak jak zawsze panował w nim chaos. Wszyscy podążali w różnych kierunkach. Nie lubiłam kiedyś takich miejsc, ale teraz się przyzwyczaiłam. Nie zastanawiając się  najpierw podążyłam w stronę sklepu dla dzieci. Chris rósł niespodziewanie szybko, potrzebne były mu nowe ubranka.

W sklepie spędziłam 2h znalazłam wszystko czego szukałam. Dobrze że Chris był spokojnym dzieckiem i lubił zakupy. Pakując już ostatnią rzecz do koszyka, szłam w kierunku kasy.  Stając w kolejce do kasy, usłyszałam za swoimi plecami szepty.

- Ty patrz to ta córka komisarza z Forks – szepneła jedna kobieta

- To ona ma już dziecko – zapytała ze zdziwieniem inna

- No tak, to ty nic niewiesz?- zpatała

- Przecież ona jest taka młoda, a ma takie duże dziecko. – stwierdziała kolejna kobieta

- To wy nic nie wiecie, przecież syn miejscowego doktora Cullena, porzucił ja jak tylko się dowiedział że jest z nim w ciąży.

Ja nie mogąc już znieść plotkowania kobiet na mój temat, odwróciłam się głową w ich kierunku.
Kobiety spojrzały się na mnie, wiedziały o co chodzi. Jedna z nich zaczerwieniła się jak burak.
Nic nie odpowiadając zapłaciłam za swoje zakupy i wyszłam z Chrisem.

Kolejnym sklepem był sklep z ubraniami dla kobiet. Mimo tego że nie miałam już problemu z przebywaniem w tłocznych budynkach, to jednak kupowania ubrań nadal nie znosiłam.

- No ale cóż, jak się prawie nie ma w czym chodzić to trzeba. -Brzdąknełam sama do siebie.

Spojrzałam do wózka Christopher zadowolony z zakupów, bawił się nową zabawkę w wózku.

W sklepie dla dziewczyn nie spędziłam dużo czasu niespełna 1h.  Następnie poszłam do działu męskiego i kupiłam tacie koszule, bo mnie baradz prosił.

Wychodząc z sklepu, spojrzałam na zegrek była godzina 15:00.

- Jeszcze tylko 2 godziny i przyjedzie dziadek – powiedziałam do synka, całując go w czoło.

Aby ten czas nie bym dla nas ardzo uciążliwy z nudów, poszlismy do restauracji, która była w centrum. Zamówiłam sobie do jedzenia traycyjny obiad, a dla Chrisa poprosiała o przygrzanie mleka.Czas mijał bardzo spokojnie. Christopher po wypiciu mleka, zaczął się robić senny aż wkońcy usnął. Ja wolny czas postanowiałam spędzić na odpoczynku przy czytaniu ksiązki.

Czytając książkę, nadle usłuszałam odgłos odsuwającego się krzesła. Ktoś się do mnie dosiadał. Podniosłam wzrok była to Alice.

_________________________cdn..____________

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.